Adventure

Fulfilling dreams will make you happy

Jakie swoje marzenie spełniliście ostatnio? Poświęcacie im odrobinę uwagi? Czy raczej jesteście już na takim etapie, że marzenia uważacie niemalże za fantasmagorię poza zasięgiem? Coś co może mogło się wydarzyć, ale dajmy sobie spokój, kto ma na to czas?

W takim razie najwyższa pora te marzenia odkurzyć, bo czemu nie.  Obowiązki, obowiązkami ale nie dopada Was czasem myśl o przemijaniu? Niby nic odkrywczego, ale jak się zjawi znienacka to narobi zamieszana. Jak byłam młodsza wszystkie swoje marzenia zapisywałam na kartce i wkładałam do świnki skarbonki. Oj tak. Kartkę mam po dziś dzień. Może nie zrobię wszystkiego co tam sobie skrupulatnie zanotowałam, ale przynajmniej spróbuję.

Magia w przekraczaniu granic polega na ryzykowaniu wszystkiego dla marzenia, w które nie wierzy nikt oprócz ciebie. E. Scrap – Iron Dupris

Jakiś czas temu zgłosiłam się do projektu #chcetoprzezyc organizowanego przez Katalog Marzeń. Akcja od razu wpadła mi w oko, ponieważ Katalog Marzeń to naprawdę wielka księga doznań. Otwierasz i czujesz się jak w krainie fantazji. Każdy marzyciel może w niej znaleźć coś dla siebie.  Zakwalifikowanie mnie do pierwszego etapu przysporzyło mi nie lada frajdy. Zresztą kto nie wie niech zajrzy:

http://mademoisellemiaou.com/2018/06/18/chcetoprzezyc-katalogmarzen/

W drugim etapie z 600 osób w projekcie zostało 200. Znalazłam się w tej szczęśliwej grupie marzycieli. Spośród wielu zaproponowanych atrakcyjnych przeżyć wybrałam lot szybowcem.

http://mademoisellemiaou.com/2018/06/29/be-brave/

Pewnie czekacie na relację. Ok, weźcie kubek kawy, a może lepiej coś chłodnego bo warunki mamy tropikalne i czytajcie.

Lot szybowcem niesamowicie mnie emocjonował od samego początku. Było to dla mnie coś bardzo niecodziennego. Taki trochę vintage dream. Zgłębiłam co nieco wiedzę, jednak starałam się unikać filmów. Dlaczego? O tym później 🙂

Skok miał się odbyć w Aeroklubie Opolskim w Polskiej Nowej Wsi. Z uwagi na to, że jestem z Wrocławia wymagało to ode mnie bardzo wczesnej pobudki. Dojazd samochodem zapewne byłby wygodniejszy, ale jak już wyruszałam na przygodę to czemu by nie od początku do końca.

Zawsze zaskakuje mnie piękno wczesnego poranka. Cisza, spokój, rześkie powietrze. Jeszcze śpiące miasto. Na pierwszy rzut oka i spojrzenie w niebo stwierdziłam, że nic nie wskazuje na załamanie pogody. Nie wiem czy wiecie, ale odpowiednie warunki atmosferyczne to w przypadku lotu szybowcem, niezwykle istotna sprawa. I to dodaje dodatkowej pikanterii można rzec. Czekasz na spełnienie marzenia trochę jak na wodę w czasie upału. Nie jestem przekonana do tego porównania, ale niech będzie.  To podwaja emocje. Polecisz czy nie polecisz. Apetyt wzrasta.

I tak po porannym spacerze przez miasto Wrocław udało mi się znaleźć na dworcu PKP. Wszystko jak w zegarku. Z Opola do Polskiej Nowej Wsi trudniej się dostać, jeden autobus na godzinę. Także rozumiecie czujność, punktualność i spryt lisa w poszukiwaniu właściwego przystanku. 

Jeszcze tylko czeka na nas wiejski trekking. Poruszamy się zgodnie ze wskazówkami zawartymi na stronie internetowej aeroklubu. Łąki, pola a na zwieńczenie las, który w przypadku aktualnych upałów jest trochę taką  chatką Babci dla Wilka z Czerwonego Kapturka. A za lasem, jak już tak bajkowo się zrobiło czeka na nas Aeroklub Opolski. Tadam!

To co gotowi? Aj, nie tak od razu. Film pewnie już byście chcieli, ze środka najlepiej i to w 3D. 

Coś o miejscu zdarzenia. W Aeroklubie Opolskim w sekcji szybowcowej możecie nie tylko spróbować lotu szybowcem, ale także uszczknąć odrobiny historii dotyczącej hangaru oraz obejrzeć wiele różnych szybowców. Ha! Wiedzieliście, że niektóre szybowce są zrobione z drewna?

Ludzie, których tu spotkacie to entuzjastyczni pasjonaci. Chętnie zdradzą Wam wiele ciekawostek związanych z tematem, oprowadzą po obiekcie i chętnie z Wami porozmawiają. Czuć w nich pasję i zamiłowanie. Dla mnie to znak, że jestem w  dobrych rękach.

Jak widzicie szybowce mogą być mniejsze i większe. Te mniejsze mnie chyba najbardziej zaskoczyły. Niezwykła delikatność, lekkość i niewielki rozmiar. Od razu skojarzyły mi się z piórkiem. Och! Jak ckliwie. Naprawdę wyglądają jak małe samolociki do zabawy. 

A dlaczego latają skoro nie posiadają własnego napędu? Start szybowca odbywa się na wyciągarce lub na holu za samolotem. Różnica między tymi dwoma sposobami, jest przede wszystkim taka, że na holu lot trwa krócej.  To sposób postrzegania laika 🙂 Zresztą, spróbujecie to się dowiecie. Pan Zbigniew Wam na pewno wszystko opowie. 

Od razu można się wybrać całą rodzinką albo ze znajomymi. Każdy znajdzie coś dla siebie. Ktoś poleci szybowcem, ktoś pozwiedza a ktoś inny powyleguje się na kocyku pod drzewem.  Jednym słowem udana sobota. 

Lot odbył się szybowcem o nazwie Puchacz. Zapakowano mnie do niego i przypięto szczelnie pasami. To informacja dla tych, którzy nie do końca wierzą w bezpieczeństwo. W Puchaczu można się całkiem przyjemnie wyciągnąć w pozycji na sardynkę w puszce. Po zamknięciu wieczka wciąż można się czuć całkiem swobodnie. 

Moim pilotem był pan Zbigniew. Radosny i pełen energii. Lata większą część swojego życia. Widać, że to kocha.  Dał się namówić na pamiątkowe zdjęcie.

Mój lot trwał około 10 minut. To dużo i mało. Spokojny start a, gdy wzniesiesz się w górę to zastanawiasz się ale jak?! I tu przed Wami chwila spokojnego relaksu i czas na podziwianie widoków. Bosko tak spojrzeć na świat z góry!

Wspomniałam nieśmiało Panu Zbigniewowi, że jakaś akrobacja także spoko. No i masz babo placek. Fru wlatujemy w chmurę by nas co nieco podniosło i sru w dół. Tego się nie spodziewałam. Góra, dół. Ewidentnie czuję, że mój żołądek może tego do końca nie wytrzymać. Próbujesz się czegoś złapać, jakby Ci to mogło w czymś pomóc. Pamiętasz jednak słowa Pana Zbigniewa, że masz się niczego nie łapać. To chwytasz się pasów. Uciec zbytnio nie możesz, chyba, że na drugi świat. W pewnym momencie zaczęłam się oswajać tłumacząc sobie w głowie, że przecież nic mi się nie może stać. To taki DreamJump w pudełku, dłużej i z saltem 🙂 Pierwsze wrażenia po? Najpierw zawrót głowy, potem „O Jezu, ja żyję” a na koniec „Ale fajnie, chcę jeszcze raz!”. Musicie to przeżyć!

Czekaliście, pewnie na film, prawda?

Chyba nie macie już wyjścia, musicie spróbować lotu szybowcem!

 

Wielkie dzięki dla Katalogu Marzeń oraz Aeroklubu Opolskiego na niezapomniane wrażenia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *